ześć :) Witam na moim blogu. Przed Wami prolog kolejnego marsowego fanfiction. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzu, ponieważ to motywuje i pokazuje mi co mam poprawić :)
Tak więc, nie przedłużam. Miłego czytania.
--------------------------
Anastasię Blair obudził głos stewardesy. Przeciągnęła się na tyle ile mogła, na ciasnym miejscu w klasie biznesowej i zapięła pas. Zaraz miała wylądować w Mieście Aniołów i zacząć staż w redakcji ulubionej gazety. Zadrżała z podekscytowania. Tak się cieszyła na myśl o nowej pracy, że zapomniała całkowicie o swoim strachu do latania i o rodzinie, którą zostawiła w Szwecji...
Na lotnisku już czekał na nią wóz z redakcji. Uśmiechnęła się ciepło do ubranego na czarno kierowcy i założyła słuchawki na uszy, puszczając przypadkową piosenkę z telefonu. Imagine Dragons. Bardzo lubiła ten zespół. Szczególnie Daniela Platzmana - perkusistę zespołu. Tasie zawsze miała słabość do perkusistów. Bywa.
Dziewczyna przesłuchała cały ich album, aż wreszcie wydostali się z wszechobecnych w LA korków i zajechali pod redakcję. Podekscytowana wbiła paznokcie głęboko w dłoń, aby tylko nie zacząć skakać z radości. Przed nią były wielkie, szklane drzwi z napisem "TEEN VOGUE".
*2 miesiące wcześniej*
-Nigdzie nie pojedziesz! - Anastasia skuliła się, gdy jej ojciec przeszedł obok niej.
-Dlaczego?! - dziewczyna była bliska płaczu.
Nie otrzymała odpowiedzi. Pijany ojciec rzucił w nią butelką, która rozbiła się tuż obok jej głowy.
*teraźniejszość*
Anastasia siedziała na czerwonej kanapie w budynku redakcji i czekała, aż ją przyjmią, oglądając swoje paznokcie. Co chwila przechodziły obok niej pracownicy gazety, najcześciej były to blondynki w wysokim koku i markowych ciuchach. W oczy rzuciła jej się jednak blada dziewczyna z kruczoczarnymi włosami i niesamowitymi kośćmi policzkowymi. Tasie speszyła się, ponieważ wiedziała, że wygląda dziesięć razy gorzej. Typowe oczy, typowe włosy, nie odznaczała się niczym, na co chłopaki zwracali uwagę.
- W czym mogę Ci pomóc? - spytała rudowłosa kobieta w błękitnej marynarce.
- Przyszłam tutaj do pracy - odparła cicho Anastasia.
-Ale ta posada jest już zajęta - powiedziała zdumiona kobieta - Nie dotarła do ciebie nasza wiadomość?
Anastasia była bliska płaczu. Wybiegła z budynku redakcji. Tama puściła i po chwili dziewczyna zaczęła strasznie płakać. Nie zauważyła długowłosego mężczyzny, który do niej podszedł.